Niewiele znam osób, które lubią się kłócić, wchodzić w kontrę i musieć o coś walczyć. Szczególnie, że najczęściej takie spotkania z bliźnimi kończą się, albo przynajmniej mają w jakimś zakresie, przebieg niekonstruktywny i nie dość, że ciśnienie się podnosi, to utrzymanie poziomu merytorycznego bywa trudne.

Ale tego się nie uniknie, bo po świecie nie biegają same jednorożce pluszowej natury, więc warto wiedzieć, jakie są opcje i czym się różnią?, bo wiedza daje wybór❗️

?Postawa asertywna wymaga ćwiczenia mięśnia, odpowiedzialnego za stawanie po swojej stronie i dbałość o swoje dobro.

?Postawa agresywna to najczęściej bardzo aktywna obrona – inaczej nie umiem, więc sięgam po pierwsze z wachlarza emocji, narzędzie.

??‍♀️Postawa spolegliwa to brak na poziomie punktu pierwszego. Mięsień niewyrobiony powoduje popadanie w konflikt wewnętrzny, robienie czegoś wbrew sobie dla świętego spokoju. Najgorzej…ale można ćwiczyć, żeby sześciopak asertywności wyrobić, nic straconego.

?‍♀️Postawa konstruktywna natomiast to w moim pojęciu i nomenklaturze coś, co teoretycznie można podpiąć pod asertywność, ale dla mnie to jest coś więcej. To empatyczne wysłuchanie drugiej strony, życzliwe patrzenie na wspólne potrzeby i próba nie tylko polubownego, ale relacyjnie pozytywnego potraktowania się w tym wszystkim, co mamy na tapecie.

Dla mnie to jest Święty Graal komunikacji w konflikcie, taki ćwiczę i taki wskazuję jako wzór. Czy zawsze się uda? Pewnie, że nie – jesteśmy ludźmi i mamy emocje różnej skali dla różnych tematów. Ale ćwiczyć można i warto.
Co o tym myślisz i jak Ci idzie w tych „miłych” sytuacjach?