Jak uwolnić się od toksycznych relacji?

Jedno z marzeń na 2021, jakie zgłosiła mi pewna osoba na jednym z moich profili społecznościowych, to uwolnienie się od toksycznej relacji.
Sama w takiej kiedyś byłam, a nawet całkiem w kilku, więc idąc za ciosem , chciałabym napisać o tym kilka słów, bo problem jest stosunkowo powszechny, a wiem, że kiedy się w takie relacji jest, trudno dostrzec źródło problemu.

Na początek odeślę Cię do mojego innego wpisu, który również dotyczy tego tematu:

Po czym poznać, że jesteś w toksycznej relacji i ktoś Tobą manipuluje.

A teraz od początku.


Toksyczność relacji nie musi oznaczać, że każda z zamieszanych w nią osób jest toksyczna. Czasem po prostu dwie osoby tak na siebie działają i taka relacja z tego wychodzi.


Wiele z tych relacji bazuje na zaburzonej relacji z samym sobą.

 

Po czym to poznać?
W szczególności sprawdzając, czy jeżeli ktoś nam czegoś nie daje, a my tego potrzebujemy, to gdzie leży problem. Przykładowo, możesz sprawdzić, czy ta osoba w ogóle ma to, czego Ci potrzeba, ergo czy ma szansę Ci to dać

Czyli konkretnie:

  • Czy ta osoba ma w sobie czułość i troskę, albo cokolwiek innego, czego Ty szukasz w związku,
  • Czy ta osoba ma potrzebę albo umiejętność budowania więzi (czy może ma np. tzw. Attachment issues) i choćby skały…to Ci tego nie da. Bo wywodzi się ze środowiska, w którym więzi były zaniedbane. (Warto przeanalizować historię związków takich osób, bo często jest ich niewiele i kończą się ok. 2 rocznicy – kiedy czas przychodzi na zobowiązania i tzw. decyzje, co dalej.
  • Czy ta osoba nie ma określonego stylu wchodzenia w relację, który był adekwatny do Twojego, np. relacja dawca-biorca. Te relacje się często kończą, gdy jedna strona „wyrośnie” ze swojego schematu, zaczyna oczekiwać bardziej partnerskiego układu i dotychczasowa rola staje się dla niej uciążliwa.

Musisz poszukać – sprawdzić, co to jest to coś, czego Ty konkretnie potrzebujesz. I czy Twój partner czy partnerka może Ci to dać. Czy może musisz o to zadbać we własnym zakresie?


Koniecznie sprawdź;

• czy godzisz się na coś, co jest poniżej tego, czego potrzebujesz i na co zasługujesz, z jakiegoś powodu?
• czy to, że tkwisz w tej relacji nie wymaga od Ciebie spotkania z prawdą na temat Twoich deficytów/ niedostatków?
• czy nie szukasz miłości na siłę tam, gdzie jej nie ma?
• czy nie zaspokajasz cudzych potrzeb kosztem siebie, żeby dostać akceptację, miłość, związek, nawet kiepski, ale jest?

Szukanie miłości na siłę, własnym kosztem, to jest często historia o braku miłości z w czasach, kiedy kształtowała się Twoja osobowość. Czasem był to brak miłości, czasem miłość, która nie zaspokajała potrzeb, nie dawała wyrozumiałości, przestrzeni na bycie sobą. I jeżeli w takim schemacie się wzrastało, to często w dorosłości trzeba go wyprostować.

Nie szukać miłości na zewnątrz.

Ale fakty są takie, że zamiast dać sobie samemu to, czego nam trzeba, zwykle zaczynamy szukać tego na zewnątrz. W konsekwencji jako dorośli, często szukamy miłości bezwarunkowej u osób, które nie mają obowiązku dawać innej dorosłej osobie miłości bezwarunkowej. Takiej rodzicielskiej. Takiej, którą można i trzeba dać sobie samemu.
Bo od partnera otrzymuje się inny rodzaj miłości.

I warto pamiętać, że ten partner czy partnerka to też jest człowiek, ma swoje wady i zalety, ale również duży obszar nieświadomości, który może sprawiać, że uważasz tę osobę za toksyczną. Bo zachowuje się nie tak, jak oczekujesz.

Wracając jednak do Ciebie…Każdy powyższy przypadek może być sygnałem, że czas popracować nad sobą – dla swojego dobra. I w ten sposób świadomie uwolnić się od toksycznej relacji.

Z tym się pracuje. I to się zmienia. Sztuka Samokochania jest do opanowania.

 

Jeżeli odnajdujesz w tym coś dla Siebie, zachęcam jeszcze – zobacz jeszcze te dwa filmy – to część wywiadu, którego udzieliłam dla projektu Klucz do Szczęścia. O toksycznej relacji:

• Po czym ją poznać

• Jak może wyglądać


• Co możesz z nią zrobić?

Zdrowy egoizm i odpowiedzialność

Miłość własna to coś, co najczęściej rozumiane jest jako przejaw egoizmu. I to nie tego zdrowego. I nie ma się co dziwić – żyjemy w społeczeństwie, gdzie podmiotowość, unikalność i wychodzenie przed szereg nie są cnotami cenionymi najwyżej, a pojęcie zdrowego egoizmu nadal jest dość obce i opatrzone niezbyt korzystną metką.

Dlaczego? Bo taki mamy klimat. Soreczki.

Bo lepiej myśleć, że człowiek zdrowy i egoistyczny do pewnego stopnia oraz asertywny to tak naprawdę podłe, roszczeniowe, leniwe, pozbawione empatii zwierzę, które doktoryzowało się z ignorowania innych ludzi i ich potrzeb oraz podporządkowywania ich sobie.

Tak więc w kwestii zdrowego egoizmu chodzi o dbanie o osobistą higienę psychiczną i zdolność do zarządzania sobą w sposób komfortowy bez krzywdy dla otoczenia.

Prawda w oczy kolezdrowy egoizm

Jakie są korzyści? Liczne. Samostanowienie. Decyzyjność. Komfort psychiczny. Oczywiście nic za darmo, trochę gimnastyki to kosztuje, wysiłku, podejmowania ryzyka i co najważniejsze: brania odpowiedzialności za siebie w każdym sensie. Za siebie w życiu, za siebie w relacjach z innymi etc. To właśnie daje zdrowy egoizm. Branie odpowiedzialności to temat na cały osobny wpis. Ale to koszt, który trzeba ponieść, żeby realizować siebie i spędzić życie takie, jakiego chcesz.

Chociaż to naprawdę może nie być wygodne.

Ten moment, kiedy zdasz sobie sprawę, że to nie „beznadziejni partnerzy/partnerki mi się trafiają” tylko, że z jakiejś przyczyny Ty sobie takich wybierasz.

Że „moja praca jest beznadziejna”. Zawsze – a przynajmniej w 98% przypadków możesz ją zmienić. Jeżeli nie jesteś akurat nielegalnym emigrantem albo matką wychowującą samotnie 3 dzieci bez sekundy na to, żeby pomyśleć o zmianie pracy i zrobieniu CV – możesz to zmienić. Ona też może, ale większym wysiłkiem i nie bez pomocy.

Że „moi rodzice nie dają mi żyć”. I tak dalej.

Ale cokolwiek chcesz zmienić, musisz dobrze wiedzieć na co i dlaczego. Bo zmieniać, żeby zmieniać można w nieskończoność. Trzeba wiedzieć po co.

Na czym sobie zbudować swój własny zdrowy egoizm? Na początek trzeba poszukać odpowiedzi na pytania typu: kim jestem? Czego chcę? Co jest dla mnie ważne? Czemu chciałbym dedykować swoje zaangażowanie?

A jeżeli nie wiesz tego wszystkiego – to przynajmniej warto ustalić – czego nie chcę. I zacząć to eliminować. W ramach zdrowego egoizmu.