Żeby porozumieć się z drugą osobą, jedną z najważniejszych rzeczy jest umiejętność mówienia o…Sobie. A nie o współrozmówcy. Stosowanie komunikatu „JA” pozwala wyrażać swoje potrzeby, uczucia i oczekiwania, bez obrażania, zarzucania pretensjami itp. Ta prosta konstrukcja może naprawdę wiele zmienić w jakości komunikacji.
Bo Ty zawsze. Bo Ty nigdy. Gdybyś robił/robiła tak… Wszystko przez to, że Ty…Chcę, żebyś, musisz to, powinieneś tamto…
Znasz to? Takie zwroty to jest, jakby nie patrzeć atak. A jak człowieka się atakuje to się człowiek broni,i jest to stosunkowo normalne. Przy tak formułowanych odczuciach własnych znacznie trudniej o porozumienie. Z dużą dozą pewności można powiedzieć, że raczej doprowadzi to do eskalacji niż radosnego happy endu.
Wystarczy postawić się w pozycji adresata. Gdy Ty słyszysz takie słowa skierowane w swoją stronę, to też raczej nie potakujesz spokojnie głową, hm?
Innym aspektem takiego formułowania myśli jest też szukanie na zewnątrz uzasadnienia dla swojej reakcji. I odsuwanie od siebie odpowiedzialności za nią.
Za krzyk, za bycie niemiłym, za przekroczenie czyjejś granicy, za wyżywanie się na kimś czy odreagowywanie swoich emocji na bliskich. „Zobacz, do czego mnie doprowadzasz”. „Wkurzasz mnie”. „Znowu podnosisz mi ciśnienie”. Takie słowa to zarówno manipulacja drugą stroną, jak i próba uniknięcia odpowiedzialności za swoje uczucia.
Nie zrozum mnie źle – każdemu się to zdarza, mi też. Ale celem jest takie zarządzanie swoimi emocjami, żeby to się zdarzało rzadko i wyjątkowo, a nie było normą. Bo taka norma buduje pewien schemat współistnienia, który może prowadzić do dużej ilości wzajemnych, nieomówionych żali, pretensji i frustracji. A z takim bagażem trudno o lekkość bytu i codzienności.
Więc, gdyby tak…
…zamienić stare nawyki komunikacyjne na coś nowego. Jak Ci się nie sprawdzi, to zawsze możesz odrzucić. A jeżeli się sprawdzi, wyślij mi wiadomość, że Ci to pomogło. Dla mnie to będzie najlepszy prezent 😉
Żeby móc adekwatnie w tu i teraz zareagować na coś, co Ci nie odpowiada i zrobić to trochę bardziej konstruktywnie, niż Ś.P. Lech Kaczyński, gdy pogonił pewnego obywatela słowami „spieprzaj dziadu”….MÓW O SOBIE.
Staraj się wyrazić swoją perspektywę w odniesieniu do swoich uczuć. Stosuj komunikat „JA”, żeby wyrażać swoje uczucia, poglądy, przedstawiać swoją perspektywę, do której druga strona może się odnieść bez poczucia, że jest atakowana.
Komunikat „JA” ma następującą konstrukcję:
Ja czuje…..(uczucia, nie oceny)
Kiedy Ty…..(fakty)
Potrzebuję….(oczekiwanie na przyszłość)
Uczucia:
Czuję się zagrożony i porzucony, kiedy…
Fakty:
…nie konsultujesz ze mną swoich planów, wychodzisz i nie wiem, co się z Tobą dzieje i kiedy wrócisz.
Oczekiwanie:
Chciałbym, żebyś mi mówiła o swoich planach z wyprzedzeniem – wtedy nie będę zaskoczony i może sam też coś sobie zaplanuję.
Uczucia:
Ranią mnie Twoje pretensje, bo sposób w jaki się komunikujesz sprawia, że mam wrażenie, że Tobie się wydaje, że ja czegoś nie zrobiłam, a powinnam.
Fakty:
A o nic nie prosiłeś.
Oczekiwanie:
Jeżeli chcesz czegoś, wyraź to, a ja będę mogła powiedzieć czy Ci pomogę. I nie będziesz zaskoczony, bo „czegoś oczekiwałeś.”
To jest proste, ale wymaga wyćwiczenia. I jest skuteczne. Pomyśl, gdyby to Tobie ktoś powiedział: kochanie, czuję się smutna, kiedy robisz tak i tak, czy możesz zmienić swoje postępowanie tak, żeby mnie nie ranić… To czy tak chętnie odbija się piłeczkę celem wygrania walki?
Powiem szczerze, że w każdej z moich relacji prawdziwym odkryciem było zrozumienie, że nie jesteśmy tu po to, żeby ze sobą walczyć o wygraną rację – ale wspólnie walczyć o dobrą relację.